Dzisiejszy dzień zaliczam do udanych.
Rano wstałam o 6:35 , szybko się ubrałam w to, co kupiłam w Lublinie :)
W szkole wszystkim się podobała moja bluzka z Garfieldem, a Simpy mówi, że to Gejfrield xD
Katarrinie podobała się moja ciemno niebieska bluza^^. Na niemieckim dostałam 3 i 2, a Natka 2 i 3 :)
Na angielskim robiliśmy karty pracy na oceny, wszyscy kończyli po 15 minutach a ja ciągnęłam całą lekcje.
Na matmie o dziwo facetka nie darła się na nikogo. Nie było prądu a poszła skserować karty pracy. Już nic nie mówiliśmy, żeby wyszło, że jest głupia. Hehe. No i tak wyszło :)
Język polski był zaisty. Rozmawialiśmy o Pyronie i Tyzbe - o historii nieszczęśliwej miłości.
Na początku byli przyjaciółmi. Ta więź zrodziła się w miłość, lecz ich rodzice byli skłóceni, więc nie mogli się widywać. Postanowili spotkać się poza miastem. Jako że Tyzbe była pierwsza jakiś czas czekała na ukochanego. Zauważyła zbliżającą się lwicę zakrwawioną, więc ukryła się w zaroślach gubiąc chustkę, którą miała na głowie. Pyron widząc poszarpaną chustkę, był tak smutny, że postanowił popełnić samobójstwo, gdyż myślał, że jego ukochana nie żyje. Tyzbe widząc zwłoki również się zabiła, aby śmierć znów mogła ich połączyć.
Historia była tak wzruszająca, że miałam świeczki w oczach.
Pani kazała napisać szczęśliwe zakończenie. Inni pisali o zbrodniach, ciążach, gwałtach a ja napisałam tak :
Po śmierci wędrując między Ziemią, a Niebem spotkali Anioła, który zabrał ich do raju. Opowiedzieli mu historię o nieszczęśliwej miłości, a Anioł rzekł im:
- Nie lękajcie się, wasza miłość rozkwitnie jak owoc morwy na wieczność.
Po czym zaprowadził ich na wspólną chmurkę przepełnioną miłością.
Legenda głosi, że chmurka pojawia się na niebie w kształcie serduszka, a ten kto ją zobaczy, wreszcie zrozumie na czym polega prawdziwa miłość.
Kiedy to przeczytałam, klasa oszalała, Pani B. była wprost dumna ze mnie, że pierwszy raz napisałam romantycznie, a nie o gwałtach i ciążach.
Albo również na polskim, Natka znalazła komiks o Asterixie i Normanach, w którym była piosenka :
''Przybyli Galowie pod okienko, przybyli Galowie pod okienko, stukają, pukają - wpuść panienko! ''
Dla żartu tak śpiewałam to piskliwie, że Dudek się przesiadł do 3, 2 i 1 ławki a jak znowu zaśpiewałam, przesiadł się do innego rzędu, pani go owaliła, że lata po klasie i kazała się wracać ławkę przede mną ^^.
Na W-F graliśmy w siatkówkę. Tak ładnie wystawiłam Patrykowi że wyszła niezła ścina.
Wygraliśmy dzięki mnie 2 sety:)
Przed biologią schowałam Dudkowi plecak, a ten się wkurzył i mnie kopnął w nogę to ja mu w krocze. No co, ze mną nie ma żartów.:)
Ale żal.. Adrian chce mnie zeswatać z Sebą, Dudek z Kamilem a Monika każe podrywać Wojtka.. hehe:)
Na informatyce mnie denerwował D. bo pan kazał z neta ściągnąć a potem do painta.
Szturchał mnie, gniótł a ja tylko kazałam mu użyć mózgu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz